piątek, 10 lipca 2015

ROZDZIAŁ 6

 Poranek był bardzo ciepły, Patricka obudziły promienie słońca przedzierające się do jego pokoju przez żaluzje. Otworzył oczy i rozejrzał się po pokoju, spojrzał w stronę biurka, na którym leżał jego telefon. Przypomniał sobie wydarzenia z wczorajszego wieczoru i przełniło go uczucie ciepła. Wstał z łóżka i na wpół śpiąco pomaszerował do kuchni, otworzył lodówkę i przez dłuższą chwilę zastanawiał się co zjeść na śniadanie. Po dłuższej chwili zdecydował się na kanapkę z serem. Wrócił do pokoju, wziął gryza kanapki i włączył laptopa. Przywitało go kilkanaście powiadomień I wiadomości od Andy'ego, większość z treścią "Stary, mieliśmy dziś wieczorem grać!!". Patrick wyjaśnił mu tę sprawę I odrazu nadrobili stacone godziny gry. Dochodziła już trzynasta, oderwał się od rozgrywki I stanął przed lustrem zawieszonym na drzwiach szafy. Przyjżał się sobie i postanowił, że już najwyższy czas się przebrać. Otworzył szafę i delikarnie przesunął dłonią po zaeieszonych w niej koszulach. Zatrzymał się na eleganckiej koszuli w pomarańczowo-niebieską kratę. Nałożył ją, a do kompletu wybrał musztardowe spodnie à la rurki. Zamknął szafę i znów stał przed lustrem. Przeczesał ręką włosy do góry, poprawiając swoją prostą grzywkę postawioną na żel.
- Teraz to przynaniej jakoś wyglądam. - mruknął sam do siebie.
Usłyszał pukanie do drzwi. Przejżał się w lustrze jeszcze raz i ruszył aby otworzyć. Idąc do drzwi, zorientował się, że jest w domu sam, a mama zostawiła mu w salonie jakąś karteczkę. Uznał, że przeczyta ją później i złapał za klamkę. Zdziwił się ujżawszy po drugiej sronie Simona, a tuż za nim Veronice, Meg i Octavie.
- No hej - powitał go Simon - wychodzisz?
Przejechał wzrokiem po wszystkich, ale później jego wzrok skierował się na Veronice.
- Eee... - zajęknął się - no dobra. To wejdźcie na chwilę, ogarnę tu kilka rzeczy i pójdziemy. Siądźcie sobie u mnie w pokoju.
Na szczęście pamiętał żeby pościelić łóżko. Wyłączył komputer i poszedł sprawdzić co było napisane w liście od mamy.
- "Same bzdety, ale przynajmniej wrócą dopiero o 23." - pomyślał i wrócił do pokoju.

Veronica stała przed ścianą, na której wisiały medale i dyplomy z wygranych turniejów w teakwondo. Przyglądała im się dokładnie.
- Trenujesz teakwondo? - zapytała
- Trenowałem, ale przestałem. - odpowiedział jej Patrick
- Dlaczego? - zapytała i spojrzała na niego swoimi swiecącymi, zielono-brązowymi oczami.
Przez chwilę nic nie odpowiadał patrząc jej w oczy, ale po chwili szybko się ogarnął i odpowiedział:
- Bo nasz trener zrezygnował. Nie chciałem szukać innego, bo on był najlepszy.
- Hm... - mruknęła Veronica i wróciła do oglądania.
Podszedł do niej, i pokazał na największy, złoty medal wiszący na środku ściany:
- Ten zdobyłem w mistrzostwach Europy w teakwondo.
- Europy?! - powtórzyły z niedowierzaniem Meg i Octavia
- Tak. - odpowiedział Patrick z wyraźnym zadowoleniem.

niedziela, 5 lipca 2015

ROZDZIAŁ 5

Patrick razem z Chrisem weszli do pokoju Simona, w którym było aż gorąco od emocji, krzyków i śmiechów związanych z nową grą. Tym razem Andy siedział przy komputerze, a cała reszta z przejęciem oglądała jego ruchy, komentując każde posunięcie. Patrick usiadł na parapecie, tuż obok biurka, oparł się o ścianę i rozłożył nogi na grubym, zimnym, marmurowym parapecie. Chris usiadł na łóżku - po przeciwnej stronie biurka. Co chwilę spoglądał na kolegę, który raz był wpatrzony w ekran komputera z ciekawością, a innym razem błądził myślami za oknem. Nagle ich spojrzenia się spotkały. Patrick poruszył ustami bezgłośnie mówiąc "O co chodzi?", Chris w odpowiedzi wzruszył ramionami i wrócił do oglądania rozgrywki.
 Było już około pierwszej w nocy i wszyscy zaczęli powoli się zbierać.
- Do zobaczenia Simon! - krzyknęli wszyscy razem.
Na korytarzu zaczęli wiązać buty, było ich tam tyle, że aż ciężko policzyć i nie dostać oczopląsu. Andrew mieszkał najbliżej i po zejściu w dół ulicy, na której mieszkał Simon od razu przeszedł przez ulicę, uprzednio żegnając się z przyjaciółmi. Nastąpiło kilka minut ciszy, podczas których każdy zaczął myśleć o swoich sprawach, ignorując przy tym resztę, a to ktoś wyciągał słuchawki z kieszeni, albo gdzieś dzwonił, wiązał buty, podwijał rękawy od kurtki. Patrick szedł w głową wysoko uniesioną, był najwyższy z całego towarzystwa, więc obserwował budynki w oddali, które zdawały się dorównywać mu wzrostem. Chris przerwał ciszę:
- Pierwsze wyjście z płcią żeńską, jak się podobało panowie? - zapytał z widocznym rozbawieniem
Patrick od razu się zaczerwienił, a na jego twarzy pojawił się uśmiech. Spojrzał na Chrisa i ze śmiechem potrząsnął głową. Nim się obejrzeli stali pod blokiem Andy'ego i Patricka - tam się pożegnali, każdy poszedł w swoją stronę.
- Loguj się od razu do gry! - powiedział Andy i poszedł w stronę swojej klatki.
Patrick wszedł na piąte piętro - ostatnie w budynku i starał się bezszelestnie otworzyć drzwi, udało mu się to, jednak podczas zdejmowania bluzy klucze wypadł mu na marmurowe kafelki, a ich uderzenie podczas nocnej ciszy było nieporównywalnie hałaśliwe. Zacisnął zęby i schylił się aby podnieść przedmiot, który spowodował obudzenie się rodziców.
- Teraz zacznie się burza... - wyszeptał sam do siebie chłopak.
Spojrzał w stronę pokoju rodziców, w drzwiach stanął tata, a mama tuż obok. Byli zaspani i jednocześnie wściekli.
- O tej porze do domu? Jutro masz szkołę! - wykrzyczała zdenerwowana mama - Bez wymówek i zbędnego tłumaczenia, nie teraz, obudzisz siostrę! Lepiej idź już do łóżka, porozmawiamy rano.
Rodzice ewidentnie byli bardzo źli, a Patrick kłócił się sam z sobą obwiniając się za własną nieuwagę. Spojrzał w stronę biurka - stał na nim laptop. Popatrzył chwilę i przypomniał sobie pożegnanie z Andym
- Sory stary, nie dzisiaj. - pomyślał i nałożył wygodny dres i luźną koszulkę służących jako piżama. Położył, a bardziej rzucił się na łóżko i jeszcze przez chwilę przypominał sobie cały dzisiejszy dzień podczas patrzenia w gwiazdy doskonale widocznie z jego okna.
- Ciekawe ile teraz się zmieni, Veronica. - pomyślał z uśmiechem, a powieki same mu się zamknęły

środa, 1 lipca 2015

ROZDZIAŁ 4

**********
- Wiecie co, czuje jakbym wyszła z raju pełnego przystojnych chłopców dzielących moje zainteresowania - powiedziała Veronica do swoich koleżanek
- Grasz w gry, chyba nie ma chłopaka, który by tego nie robił... - burknęła Meg
Octavia i Veronica spojrzały po sobie i wzruszyły ramionami, znały już fochy i afery jakie robiła Meg, ale od kilku dni stawały się one coraz gorsze. Kilka minut szły w milczeniu, aż w końcu Meg zaczęła:
- Jutro też musimy się z nimi spotkać! Było super!
- A nie przeszkadzało ci, że gadali TYLKO z Veronicą i TYLKO o grach? Przez jej zainteresowania odrzucają nas, a zajmują się tylko nią. - odrzekła Meg ze złością
- Nie przesadzaj już, strasznie wyolbrzymiasz sytuację - odpowiedziała Octavia
- No właśnie! Ja tylko chciałam przerwać tę nerwową ciszę, a to, że siedziałaś cicho i przez cały ten czas zajmowałaś się telefonem to już nie moja wina. - powiedziała Veronica - I nie rób afer...
  Dziewczyny pożegnały się na zakręcie, Meg poszła prosto, wzdłuż długiej alejki mijając przy tym szereg sklepików, a Veronica i Octavia skręciły w prawo, mijając ogromne domy, i park.
- Meg zachowuje się dziwnie, kiedyś nie czepiała się o takie byle co. - zaczęła Octavia
- Nie wiem, nie trzymałam się z nią jakoś blisko, aż do dziś. Zawsze byłyśmy tylko kumpelami z klasy, ty znasz ją już ponad dwa lata. - odpowiedziała Ver - Ale czy, nie byłam dla niej zbyt ostra?
- Nie. - odrzekła Octavia. Spojrzała na Veronice i obie zaczęły się śmiać, a potem poszły dalej w stronę ich osiedla.
      Tego samego wieczoru Veronica napisała do Octavii na facebooku:
Veronica: Hej
Octavia: Cześć
V: Jak tam po spotkaniu? Ja nadal jestem trochę podekscytowana.
O: Ja też. Ej a mogę Ci zadać pytanie? Bo wiesz, zauważyłam, że podobasz się Patrickowi
V: Możliwe, ale Andrew wydaje się być naprawdę fajny.
O: Hmm... no w sumie...
 Ich rozmowa toczyła się dalej, ale to była już raczej zwykła pogadanka niż poważna rozmowa o uczuciach, chwilę po rozpoczęciu rozmowy temat chłopaków uciekł.

                                                                       ***********
 Chłopcy zostali w domu Simona, rozkoszując się najnowszą częścią ich ulubionej gry, ale Patrick jeszcze przez chwilę stał przed drzwiami wpatrując się w nowy numer w telefonie z podpisem "Veronica :)", następnie podniósł głowę i wziął głęboki oddech. Spojrzał w lustro, poprawił fryzurę, uśmiechnął się i  następnie ruszył w stronę pokoju, w którym siedzieli wszyscy koledzy. Przykucnął za nimi i patrzył niby na monitor, ale jednak co jakiś czas odwracał wzrok i uśmiechał się do ściany, o którą kilkanaście minut temu oparta byłą Veronica.
- Ej Patrick, możemy pogadać? - zapytał Chris
*cisza*
- Patrick! - krzyknął Chris uderzając zamyślonego kolegę w ramię.
- Co jest?! - odpowiedział Patrick marszcząc czoło
- Chodź na chwilę, mam pytanie.
- O co chodzi? - zapytał i spojrzał na Chrisa błyszczącymi oczami
- Coś ty taki śmiały był? Veronicę już o numer poprosiłeś?
- Koleś, ona gra w tę grę co ja i na dodatek jest obeznana w tych internetowych gwiazdkach, no i podziela moje zainteresowania. taka osoba to wiesz... raz na milion. - odrzekł Patrick
- No Kate? Dobrze, że już o niej nie gadasz...
- Kto? - zapytał
- Kate, no ta, która przespała się ostatnio z trzecioklasistą. - odpowiedział Chris
 Patrick tylko uniósł brwi i spojrzał zdziwiony na kolegę
- Kate! Chodzi ze mną do klasy! Podoba ci się przecież, emm... najwidoczniej podobała.
- Aaa, Kate... Zapomniałem o niej na chwilę... - powiedział Patrick
 Teraz to Chris uniósł wysoko brwi i spojrzał na Patricka z niedowierzaniem.
- Ej chłopaki, chodźcie no! Teraz się zacznie! - krzyknął Peter z pokoju obok chcąc zachęcić kolegów do obejrzenia kolejnej rozgrywki
- Już...już idziemy... - odrzekł Chris nadal z zadziwieniem patrząc na Patricka, który nadal miał wysoko uniesione brwi. 
Poczuli zdziwienie, niedowierzanie i coś jakby grozę.