środa, 1 lipca 2015

ROZDZIAŁ 4

**********
- Wiecie co, czuje jakbym wyszła z raju pełnego przystojnych chłopców dzielących moje zainteresowania - powiedziała Veronica do swoich koleżanek
- Grasz w gry, chyba nie ma chłopaka, który by tego nie robił... - burknęła Meg
Octavia i Veronica spojrzały po sobie i wzruszyły ramionami, znały już fochy i afery jakie robiła Meg, ale od kilku dni stawały się one coraz gorsze. Kilka minut szły w milczeniu, aż w końcu Meg zaczęła:
- Jutro też musimy się z nimi spotkać! Było super!
- A nie przeszkadzało ci, że gadali TYLKO z Veronicą i TYLKO o grach? Przez jej zainteresowania odrzucają nas, a zajmują się tylko nią. - odrzekła Meg ze złością
- Nie przesadzaj już, strasznie wyolbrzymiasz sytuację - odpowiedziała Octavia
- No właśnie! Ja tylko chciałam przerwać tę nerwową ciszę, a to, że siedziałaś cicho i przez cały ten czas zajmowałaś się telefonem to już nie moja wina. - powiedziała Veronica - I nie rób afer...
  Dziewczyny pożegnały się na zakręcie, Meg poszła prosto, wzdłuż długiej alejki mijając przy tym szereg sklepików, a Veronica i Octavia skręciły w prawo, mijając ogromne domy, i park.
- Meg zachowuje się dziwnie, kiedyś nie czepiała się o takie byle co. - zaczęła Octavia
- Nie wiem, nie trzymałam się z nią jakoś blisko, aż do dziś. Zawsze byłyśmy tylko kumpelami z klasy, ty znasz ją już ponad dwa lata. - odpowiedziała Ver - Ale czy, nie byłam dla niej zbyt ostra?
- Nie. - odrzekła Octavia. Spojrzała na Veronice i obie zaczęły się śmiać, a potem poszły dalej w stronę ich osiedla.
      Tego samego wieczoru Veronica napisała do Octavii na facebooku:
Veronica: Hej
Octavia: Cześć
V: Jak tam po spotkaniu? Ja nadal jestem trochę podekscytowana.
O: Ja też. Ej a mogę Ci zadać pytanie? Bo wiesz, zauważyłam, że podobasz się Patrickowi
V: Możliwe, ale Andrew wydaje się być naprawdę fajny.
O: Hmm... no w sumie...
 Ich rozmowa toczyła się dalej, ale to była już raczej zwykła pogadanka niż poważna rozmowa o uczuciach, chwilę po rozpoczęciu rozmowy temat chłopaków uciekł.

                                                                       ***********
 Chłopcy zostali w domu Simona, rozkoszując się najnowszą częścią ich ulubionej gry, ale Patrick jeszcze przez chwilę stał przed drzwiami wpatrując się w nowy numer w telefonie z podpisem "Veronica :)", następnie podniósł głowę i wziął głęboki oddech. Spojrzał w lustro, poprawił fryzurę, uśmiechnął się i  następnie ruszył w stronę pokoju, w którym siedzieli wszyscy koledzy. Przykucnął za nimi i patrzył niby na monitor, ale jednak co jakiś czas odwracał wzrok i uśmiechał się do ściany, o którą kilkanaście minut temu oparta byłą Veronica.
- Ej Patrick, możemy pogadać? - zapytał Chris
*cisza*
- Patrick! - krzyknął Chris uderzając zamyślonego kolegę w ramię.
- Co jest?! - odpowiedział Patrick marszcząc czoło
- Chodź na chwilę, mam pytanie.
- O co chodzi? - zapytał i spojrzał na Chrisa błyszczącymi oczami
- Coś ty taki śmiały był? Veronicę już o numer poprosiłeś?
- Koleś, ona gra w tę grę co ja i na dodatek jest obeznana w tych internetowych gwiazdkach, no i podziela moje zainteresowania. taka osoba to wiesz... raz na milion. - odrzekł Patrick
- No Kate? Dobrze, że już o niej nie gadasz...
- Kto? - zapytał
- Kate, no ta, która przespała się ostatnio z trzecioklasistą. - odpowiedział Chris
 Patrick tylko uniósł brwi i spojrzał zdziwiony na kolegę
- Kate! Chodzi ze mną do klasy! Podoba ci się przecież, emm... najwidoczniej podobała.
- Aaa, Kate... Zapomniałem o niej na chwilę... - powiedział Patrick
 Teraz to Chris uniósł wysoko brwi i spojrzał na Patricka z niedowierzaniem.
- Ej chłopaki, chodźcie no! Teraz się zacznie! - krzyknął Peter z pokoju obok chcąc zachęcić kolegów do obejrzenia kolejnej rozgrywki
- Już...już idziemy... - odrzekł Chris nadal z zadziwieniem patrząc na Patricka, który nadal miał wysoko uniesione brwi. 
Poczuli zdziwienie, niedowierzanie i coś jakby grozę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz