Jeszcze tego samego wieczoru do Patricka zadzwonił telefon. Nie nastawiał się już, czy to będzie Kate, był zbyt zajęty grą. Odebrał go, nawet nie patrząc kto dzwoni
- Halo? Patrick? - usłyszał głos Chrisa z drugiej strony telefonu
- No tak, to ja. Co jest?
- Słuchaj, odkładaj grę, przyszedł Simon i są dziewczyny, zaraz lecimy na dwór, choć szybko!-namawiał kolega
-Zanim ogarnę włosy, skończę grać zejdzie się długo. Lećcie beze mnie. - odpowiedział Patrick
- Stary, chyba nie usłyszałeś - "SĄ DZIEWCZYNY", olej włosy i biegnij do mnie. Daleko nie masz, tylko przejść przez ulicę.
-W sumie co mi szkodzi, zaraz będę. - powiedział Patrick i odłożył telefon. Wyłączył komputer, nałożył kurtkę i wyszedł. Było jakoś około godziny 19, więc jeszcze nie tak późno. Wszedł na klatkę kolegi i szybko wszedł na trzecie piętro. Na górze stał Chris oparty o swoje drzwi, Simon trochę jakby speszony, a obok niego trzy dziewczyny. Wyglądem bardzo się od siebie różniły, ale wyglądały na niższe dziewczyny w ich wieku.
-Cześć, jestem Patrick. - przedstawił się, aby zapobiec nerwowej ciszy, która najprawdopodobniej miała zaraz nastąpić
-"Meg", "Octavia", "Veronica" - przedstawiły się po kolei.
Spojrzał na nie z uśmiechem, a po chwili przeniósł swój wzrok na chłopaków.
- To co? Idziemy po Micka? - zapytał Simon
- Tak, potem po Andrew, Andy'ego, Jake'a i całą resztę - odpowiedział Chris
- Znając życie, pewnie po drodze gdzieś spotkamy Petera - dodał ze śmiechem Patrick i wszyscy udali się na spotkanie z pozostałymi chłopakami. W ich grupie nigdy dotąd nie było dziewczyn, ale czuli, że to może być pozytywna zmiana, chociaż jeszcze ich nie znali.
Po drodze zaszli po resztę i razem w około 13 osób udali się do domu Simona. Octavia była dobrą znajomą Simona, pomimo, że znali się zaledwie kilka dni, byli ze sobą bardzo blisko. Patrick podszedł do Chrisa, który zajął już miejsce przy komputerze Simona. Dziewczyny stały w holu, jakby speszone, ale nagle podszedł Mick i zawołał:
- Wejdźcie do pokoju! Czujcie się tu jak u siebie, mimo że to nie mój dom.
We trzy weszły do pokoju i usiadły na łóżku. Veronica wstała i rozejrzała się dookoła
- Fajne masz plakaty. - powiedziała do Simona stojącego obok.
- Dzięki - odpowiedział z uśmiechem - Wiesz co to za postać na nich?
- Asasyn z Assassin's Creed Black Flag, no raczej... - po tych słowach wszyscy oderwali się od tego co robili i spojrzeli na nią - No co? - zapytała
Patrick tylko uśmiechnął się, pokręcił głową i wrócił do oglądania rozgrywki Chrisa.
Dziewczyny siedziały we trzy na łóżku, pokazując sobie na zmianę coś w telefonie i rozmawiając przy tym po cichu. Po jakimś czasie przyszedł do nich Peter, który do tego czasu siedział w drugim pokoju
- Co tam u was dziewczyny? - zapytał
Czas mijał bardzo szybko, było już około godziny 21 i dziewczyny postanowiły powoli zwijać się do domu. Wyszły na hol, a cała reszta za nimi, aby się pożegnać. Patrick cały czas miał w głowie tamtą sytuację z plakatami, w ogóle nie myślał o Kate. Nagle Veronica zatrzymała się przy tablicy korkowej obok lustra. Wisiała na niej kartka z hasłem i loginem do gry.
- Niezłe masz hasło - powiedziała ze śmiechem do Simona
- A to.. nie moje, to brata - próbował ratować się
- Grasz w to? - zapytał z niedowierzaniem Patrick
- Tak - odpowiedziała Veronica, a Patrick zrobił zaskoczoną minę - To źle? - zapytała
- Nie! Nie, ale wiesz, to nie jest jakaś popularna gra, więc zdziwiłem się, że ty w to grasz.. - odpowiedział
- Rozumiem - powiedziała z uśmiechem
Patrick poczuł, że to nie będzie nudna znajomość. Chciał kontynuować temat, zadawał pytania dotyczące ile czasu już gra, jej wyposażenia i całej reszty rzeczy związanych z grą.
- Dasz mi swój numer? Możemy kiedyś razem zagrać, czy coś. - zapytał Patrick z pewnością siebie, która zdziwiła nawet jego kolegów
- Zapomniał o Kate? - szepnął Chris do Andy'ego
- Dobra. - odpowiedziała Veronica i podyktowała mu numer
Octavia i Meg zaczęły się już żegnać z Simonem i Peterem, w tym momencie Patrick przytulił Veronicę i pożegnał się z nią mówiąc "Do zobaczenia". Dziewczyny wyszły, drzwi od domu Simona zamknęły się. Wszyscy stali na holu, a Patrick tuż przed drzwiami
- Chyba się zakochałem...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz